niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 3

Teraz będę pisać w narracji 1 os. A bynajmniej ten rozdział.

Odprowadził mnie tak jak obiecywał i pożegnaliśmy się normalnie. Wydawało mi się, że cieszył się z mojego towarzystwa, ale on przecież też miał swoje życie. Nie mogłam go mieć na wyłączność. Wiedziałam, że on mnie nie kochał tą miłością *true love* tylko bardziej *friends love* To było właśnie najgorsze, w sumie mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało. Cieszyłam się z jego szczęścia ponieważ był dla mnie niesamowicie ważny, ale oczywiście w twarz mu tego nie powiem. Trudna jest taka myśl w której wyobrażałam sobie przyszłość właśnie z nim. On myślał o innej, o tej o której się zawsze myśli przed snem, o tej z którą wyobrażasz sobie przyszłość. No ale ja, ja jestem z innego miasta. I co z tego, że widziałam go dwa razy i czułam się jak ta księżniczka z jego snów skoro i tak wyjadę i zostaną już tylko wiadomości bez obiecanek bez miłości. Czy może być coś gorszego niż nieodwzajemniana miłość? Ogólnie nie wiem co myślał na mój temat po spotkaniu, ale boję się bardzo przyszłości.

A więc wróciłam do domu normalnie tak jak już wcześniej wspominałam. Od razu poszłam spać i myślałam tyko o tym dniu, również o nauce którą trzeba poprawić. Nie mogę w kółko myśleć tylko o nim. Dom, szkoła, dom, szkoła. Jedynie w ferie trochę odpoczęłam. Kiedy mówię - " szkoła, dom " nie mam na myśli tego, że się w kółko uczyłam tylko, że miałam taki słaby kontakt z przyjaciółmi. Niby ma się tych przyjaciół, ale nigdy nie ma czasu. Bynajmniej u mnie tak jest. Więc muszę porządnie się brać za naukę. Od następnego półrocza liczę na znaczną poprawę.

Obudziłam się bardzo wcześnie, bo krótko po siódmej. Nic nie było planowane. Postanowiłam się ubrać i wyszłam na miasto na świeżą kawę. Po co tracić dzień - pomyślałam.
Więc poszłam do pobliskiej kawiarni i kupiłam sobie zwykłą kawę z mlekiem. Założyłam słuchawki na uszy i patrzałam w białe, bezchmurne niebo. Po chwili dostałam SMS'a od Zuzi, że przyjechała do Warszawy i pytała gdzie jestem. Odpisałam jej, że w kawiarni na Piłsudskiego. Ona się błyskawicznie tam zjawiła, nie wiem jakim cudem bo ona słabo zna Warszawę, ale jakoś dotarła.
Przywitała mnie całusem i zaczęła się tłumaczyć nie wiem po co.

- Jestem już, no trochę się pogubiłam.
- Um.. Nic się nie stało, siadaj. - kupiłam jej kawę.
- I co? Widziałaś się z Kubą?
- Tak.. - odpowiedziałam nieśmiało. Nawet dwa razy.
- I jak było? Opowiadaj!
- Zwyczajnie.. Bez szału - odpowiedziałam jak by mi nie zależało.
Myślałam o tym, czy aby to ma sens.
- Jak to?? - patrzyła się na mnie jak na głupka.
Przecież mówiłaś, że tak bardzo chcesz się z nim zobaczyć..
- No tak, ale nie wiem czy to wszystko ma sens.
- Co ma sens?
- No ja, on, my..
- Przecież Ty go kochasz idiotko.
- Idiotko. Dobrze powiedziane.

Pogadałyśmy jeszcze dłuższy czas streściłam jej oczywiście te dwa dni, bo by mi nie dała spokoju.
Szłyśmy przez główną aleję. Zuza nigdy go nie widziała. Ale kiedy tak szłyśmy przytulone delikatnie rozmawiając o Warszawie. Ujrzałam go siedzącego na ławce z słuchawkami w uszach i z kubkiem ze starbucks. Oczy mi się zaświeciły, chociaż na początku miałam wątpliwości czy to on. Zuzia gadała do mnie różne rzeczy, patrząc się prosto i wymachując rękami. A ja patrzyłam na niego z dala. Chyba mnie nie zauważył, ale nie powiedziałam mu nawet *cześć* ponieważ zaraz podszedł do niego jego przyjaciel. Ja go znałam odrobinę, ale nie lubiłam. Po prostu chamski typ i tyle. Więc odwróciłam wzrok i szłyśmy dalej. Z tego wszystkiego Zuza się potknęła i upadła na kolana, po chwili się zaczęła śmiać. Szybko pomogłam jej się podnieść. I śmiałam się z jej " nieszczęścia " Wtedy ich wzrok padł na nas. On automatycznie mnie rozpoznał i zarumieniony patrzył na mnie i na Zuzię. Ta kompletnie nie wiedziała na kogo ja patrzę i kazała mi iść dalej. Zanim mnie ogarnęła on lekko pomachał mi ręką a ja nie zdążyłam odmachać. Poczułam się źle kiedy już odchodziłyśmy a oni nadal patrzyli. To było żałosne. A do tego ja nie zareagowałam na jego powitanie.

- Zuza Ty coś brałaś?
- Nie!! Chodźmy lepiej na łyżwy, o.

----------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział dopiero się rozkręca, ale potem będzie lepiej mam już trochę zaplanowany
los Nikoli i przyjaciela Kuby, ale dowiecie się o tym potem. Czekam na komentarze. Może coś poprawić? Dzięki za każdą opinię.

----------------------------------------------------------------------------

Kolega Kuby ( Adam ) - 16 lat
Zuza - 15 lat


3 komentarze:

  1. Wszystko,pięknie ładnie jest !
    Uwielbiam takie miłosne rozdziały ♥
    Jesteś boska ;D

    http://abducted-and-closed.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci,że ciekawa fabuła i zaintrygowałaś mnie :3 Ciekawe jak się dalej rozwinie, w końcu dopiero zaczynasz! Działaj tak dalej, a na pewno będą tego efekty.
    A teraz ta mniej przyjemna część komentarza... Powinnaś przyciemnić lub zmienić czcionkę, aby lepiej się czytało-tekst powinien być bardziej widoczny. Zapominasz o przecinkach, niektóre zdania są za długie, zbyt zagmatwane,np.: " Cieszyłam się z jego szczęścia ponieważ był dla mnie niesamowicie ważny, ale oczywiście w twarz mu tego nie powiem"
    Mam nadzieję, że poprawisz co nieco i na 100% zdobędziesz wielu czytelników.
    Pozdrawiam i zapraszam
    ~Muff~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taką opinię mi chodzi :3 Dzięki za upomnienie! Postaram się bardziej.

      Usuń