Tego dnia kiedy wróciłam do domu, od razu weszłam na laptopa. Miałam dwie wiadomości, a co dziwne jedną od Adama. Zwykłe " cześć ", ale to mnie bardzo zdziwiło, że do mnie napisał skoro mi tak wcześniej pociskał. W sensie wyzywał. Pomyślałam, że znowu chce ze mną pisać o głupotach i wciskać mi kłamstwa na temat Kuby. Jednak odpisałam mu..
- Cześć
- No, cześć.
- Co tam? - napisał jakby między nami panowało jakieś *koleżeństwo*
- Wszystko dobrze, a dlaczego napisałeś?
- Chciałem się spotkać. - Teraz to się przestraszyłam.
- Jak to? To jakiś żart?
- Nie, skąd - odpisał poważnie.
- Ale po co? - próbowałam się jakoś wymigać.
- Chciałbym cie zaprosić na.. Kawę?
- Ale gdzie? Kiedy?
- Pasuje Ci jutro o 13.00? Przy starbucks?
- Dobrze.
- To do jutra :)
- Do jutra :))
Jezu byłam przestraszona, jak nie wiem. Nie zdążyłam nawet zapytać czy będzie sam, czy z kimś. Poza tym nie wiedziałam w ogóle po co to spotkanie. Wydawało mi się jednak to jakieś podejrzane. Poszłam pod prysznic i chciałam naszykować sobie jakieś dobre ubrania. Podobno on jest dosyć bogaty, nie chciałam wyglądać przy nim jak jakaś pokraka. Postanowiłam ubrać się normalnie, spodnie z Zary (czarne), Buty janoski (nike) i jakaś bluzka. Położyłam się spać. Szybko usnęłam.
Kiedy wstałam, myślałam, że to chyba kolejny żart. Obudziłam się o 11.30. Szybko się ubrałam, umyłam zęby, i nałożyłam lekki makijaż. W sumie miałam jeszcze pół godziny, ale zanim bym tam dojechała.. Więc pojechałam autobusem na miejsce a on już tam był. Stał w świetle z głową w dole trzymając swój iphone. Podniósł swój wzrok prosto na mnie. W słońcu odbiły się jego jasne oczy. Wyglądał bosko, ale nie dałam po sobie poznać zachwytu. Jednak jest on ode mnie o wiele wyższy bo ok. 20 cm może mniej. Był sam. Podeszłam i spytałam:
- Po co się chciałeś spotkać? - powiedziałam cichym głosem.
- Chciałem cię zobaczyć - powiedział patrząc na mnie z góry.
- Dlaczego? - powiedziałam jak by mnie to irytowało, ale w środku byłam zawstydzona.
- Tak naprawdę to prawie nigdy cię nie widziałem, tylko wczoraj. W tamtej chwili zobaczyłem twój uśmiech. Chciałbym cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.
- N-nic się nie stało, aż takiego.. - odpowiedziałam drżącym głosem.
- Jaką pijesz ?
Staliśmy w środku i ja wybierałam sobie kawę ciągle mówiąc "nie, albo ta" On przez cały czas patrzył jak ja mówię. Czułam się trochę nie komfortowo, ale nie było to w sumie takie złe..
- Na co tak patrzysz? - roześmiałam się
- Na ciebie - odpowiedział uśmiechnięty
Poczułam się tak jak nigdy. Tak.. Dziwnie? A może dobrze, nie wiem sama. Wypiliśmy kawę a następnie siedzieliśmy i opowiadaliśmy o sobie jak by nigdy nic. Było nawet zabawnie, nie byliśmy już poważni. On był taki dosłowny. Chodziliśmy po parku i opowiadaliśmy nadal głupoty. Nie myślałam jednak, że on jest taki *okej* Kiedy się ściemniło byliśmy w jakimś pustym miejscu, ale akurat w tym przypadku powiadomiłam wcześniej ciocię, że wychodzę. Ogólnie to ona bywa bardzo rzadko w domu tak jak i Julia, ale ja i tak nie zbyt często przyjeżdżam tylko w ferie postanowiłam. Nie miałam dlatego żadnych nieodebranych. Cały czas nie mogłam uwierzyć, że ja z nim rozmawiam w ten sposób. Nagle zrobiło się bardzo zimno i ciemno. Księżyc był już w nowiu a pogoda okropnie mroźna. Stałam na wprost jego a on spytał mnie czy chcę jego kurtkę, ja się zgodziłam, ale mimo tego było mi nadal zimno. Powoli odprowadzał mnie do domu. Jednak kiedy wracaliśmy na piechotę to trochę nam zeszło a temat rozmowy nagle spadł na Kubę.
- Nikola, kochasz go?
- Ale kogo?
- Kube..
- Czy ja wiem - odpowiedziałam patrząc się na wprost i idąc dalej.
- To po co przyjechałaś, jak nie dla niego?
- Nie wiem sama, ja chciałam go po prostu zobaczyć.. Kocham go, ale on mnie nie.
- To nie prawda. Opowiadał mi wiele razy o tobie.
- Możemy o nim nie rozmawiać?
Dochodziliśmy już do tego domu. Czarne drzwi a przed nimi trzy stopnie. (schodki)
- Ale Ty go kochasz..
- Czy to jest ważne?
- Tak.
Wtedy stało się coś czego bym się nie spodziewała, kiedy stałam na pierwszym stopniu. On zbliżył się do mnie spojrzał mi w oczy i zbliżał się powoli ustami, nie stawiałam oporu. To było cudowne. Pocałował mnie tak idealnie jak nikt inny. Najpierw lekko musnął mnie ustami, a następnie moją górną wargę. Tak, że zrobiło mi się bardzo ciepło. Nie potrzebowałam już tej kurtki. Spojrzałam się na niego zaszklonymi oczami, a wtedy on spytał:
- Nadal go kochasz?
- Nie rozumiem - opuściłam głowę i spojrzałam w buty.
On podniósł moją twarz do góry lekko i spojrzał w moje oczy. Wtedy się wystraszyłam. Patrzył na mnie delikatnie, bez większego powodu i powiedział bardzo ważne słowa, które w tych czasach tracą już sens. " Kocham Cię " Do tego patrzył mi prosto w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. To było za szybko. Z oka wyleciała mi maleńka łezka. Wtedy stanął przede mną już normalnie i powiedział " Przepraszam " Odszedł. Weszłam do domu, ale nie było nikogo. Rozejrzałam się i usiadłam. Pomyślałam chwilę i wyszłam z domu, zaczęłam się rozglądać. Widziałam go jeszcze, ale był już tak daleko. Wtem nagle się odwrócił a ja patrzyłam właśnie w tamtą stronę. Znowu zobaczył mój uśmiech. Sama nie wiedziałam dlaczego się uśmiechnęłam. Może dla tego, że go zobaczyłam, a może dla tego, że się odwrócił? Miałam ochotę go przytulić i pocałować. Spojrzeć w jego jasne oczy. Znowu. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć słowami, ale poczułam do niego coś więcej niż tylko *koleżeństwo*.
--------------------------------------------------------------------------
Nagły zwrot akcji. To dobrze? W następnym rozdziale planuje kolejną rozmowę z Adamem i ciężki wybór Nikoli. Kuby tam nie zabraknie. Opinie piszcie w komentarzach :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 3
Teraz będę pisać w narracji 1 os. A bynajmniej ten rozdział.
Odprowadził mnie tak jak obiecywał i pożegnaliśmy się normalnie. Wydawało mi się, że cieszył się z mojego towarzystwa, ale on przecież też miał swoje życie. Nie mogłam go mieć na wyłączność. Wiedziałam, że on mnie nie kochał tą miłością *true love* tylko bardziej *friends love* To było właśnie najgorsze, w sumie mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało. Cieszyłam się z jego szczęścia ponieważ był dla mnie niesamowicie ważny, ale oczywiście w twarz mu tego nie powiem. Trudna jest taka myśl w której wyobrażałam sobie przyszłość właśnie z nim. On myślał o innej, o tej o której się zawsze myśli przed snem, o tej z którą wyobrażasz sobie przyszłość. No ale ja, ja jestem z innego miasta. I co z tego, że widziałam go dwa razy i czułam się jak ta księżniczka z jego snów skoro i tak wyjadę i zostaną już tylko wiadomości bez obiecanek bez miłości. Czy może być coś gorszego niż nieodwzajemniana miłość? Ogólnie nie wiem co myślał na mój temat po spotkaniu, ale boję się bardzo przyszłości.
A więc wróciłam do domu normalnie tak jak już wcześniej wspominałam. Od razu poszłam spać i myślałam tyko o tym dniu, również o nauce którą trzeba poprawić. Nie mogę w kółko myśleć tylko o nim. Dom, szkoła, dom, szkoła. Jedynie w ferie trochę odpoczęłam. Kiedy mówię - " szkoła, dom " nie mam na myśli tego, że się w kółko uczyłam tylko, że miałam taki słaby kontakt z przyjaciółmi. Niby ma się tych przyjaciół, ale nigdy nie ma czasu. Bynajmniej u mnie tak jest. Więc muszę porządnie się brać za naukę. Od następnego półrocza liczę na znaczną poprawę.
Obudziłam się bardzo wcześnie, bo krótko po siódmej. Nic nie było planowane. Postanowiłam się ubrać i wyszłam na miasto na świeżą kawę. Po co tracić dzień - pomyślałam.
Więc poszłam do pobliskiej kawiarni i kupiłam sobie zwykłą kawę z mlekiem. Założyłam słuchawki na uszy i patrzałam w białe, bezchmurne niebo. Po chwili dostałam SMS'a od Zuzi, że przyjechała do Warszawy i pytała gdzie jestem. Odpisałam jej, że w kawiarni na Piłsudskiego. Ona się błyskawicznie tam zjawiła, nie wiem jakim cudem bo ona słabo zna Warszawę, ale jakoś dotarła.
Przywitała mnie całusem i zaczęła się tłumaczyć nie wiem po co.
- Jestem już, no trochę się pogubiłam.
- Um.. Nic się nie stało, siadaj. - kupiłam jej kawę.
- I co? Widziałaś się z Kubą?
- Tak.. - odpowiedziałam nieśmiało. Nawet dwa razy.
- I jak było? Opowiadaj!
- Zwyczajnie.. Bez szału - odpowiedziałam jak by mi nie zależało.
Myślałam o tym, czy aby to ma sens.
- Jak to?? - patrzyła się na mnie jak na głupka.
Przecież mówiłaś, że tak bardzo chcesz się z nim zobaczyć..
- No tak, ale nie wiem czy to wszystko ma sens.
- Co ma sens?
- No ja, on, my..
- Przecież Ty go kochasz idiotko.
- Idiotko. Dobrze powiedziane.
Pogadałyśmy jeszcze dłuższy czas streściłam jej oczywiście te dwa dni, bo by mi nie dała spokoju.
Szłyśmy przez główną aleję. Zuza nigdy go nie widziała. Ale kiedy tak szłyśmy przytulone delikatnie rozmawiając o Warszawie. Ujrzałam go siedzącego na ławce z słuchawkami w uszach i z kubkiem ze starbucks. Oczy mi się zaświeciły, chociaż na początku miałam wątpliwości czy to on. Zuzia gadała do mnie różne rzeczy, patrząc się prosto i wymachując rękami. A ja patrzyłam na niego z dala. Chyba mnie nie zauważył, ale nie powiedziałam mu nawet *cześć* ponieważ zaraz podszedł do niego jego przyjaciel. Ja go znałam odrobinę, ale nie lubiłam. Po prostu chamski typ i tyle. Więc odwróciłam wzrok i szłyśmy dalej. Z tego wszystkiego Zuza się potknęła i upadła na kolana, po chwili się zaczęła śmiać. Szybko pomogłam jej się podnieść. I śmiałam się z jej " nieszczęścia " Wtedy ich wzrok padł na nas. On automatycznie mnie rozpoznał i zarumieniony patrzył na mnie i na Zuzię. Ta kompletnie nie wiedziała na kogo ja patrzę i kazała mi iść dalej. Zanim mnie ogarnęła on lekko pomachał mi ręką a ja nie zdążyłam odmachać. Poczułam się źle kiedy już odchodziłyśmy a oni nadal patrzyli. To było żałosne. A do tego ja nie zareagowałam na jego powitanie.
- Zuza Ty coś brałaś?
- Nie!! Chodźmy lepiej na łyżwy, o.
----------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział dopiero się rozkręca, ale potem będzie lepiej mam już trochę zaplanowany
los Nikoli i przyjaciela Kuby, ale dowiecie się o tym potem. Czekam na komentarze. Może coś poprawić? Dzięki za każdą opinię.
----------------------------------------------------------------------------
Kolega Kuby ( Adam ) - 16 lat
Zuza - 15 lat
Odprowadził mnie tak jak obiecywał i pożegnaliśmy się normalnie. Wydawało mi się, że cieszył się z mojego towarzystwa, ale on przecież też miał swoje życie. Nie mogłam go mieć na wyłączność. Wiedziałam, że on mnie nie kochał tą miłością *true love* tylko bardziej *friends love* To było właśnie najgorsze, w sumie mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało. Cieszyłam się z jego szczęścia ponieważ był dla mnie niesamowicie ważny, ale oczywiście w twarz mu tego nie powiem. Trudna jest taka myśl w której wyobrażałam sobie przyszłość właśnie z nim. On myślał o innej, o tej o której się zawsze myśli przed snem, o tej z którą wyobrażasz sobie przyszłość. No ale ja, ja jestem z innego miasta. I co z tego, że widziałam go dwa razy i czułam się jak ta księżniczka z jego snów skoro i tak wyjadę i zostaną już tylko wiadomości bez obiecanek bez miłości. Czy może być coś gorszego niż nieodwzajemniana miłość? Ogólnie nie wiem co myślał na mój temat po spotkaniu, ale boję się bardzo przyszłości.
A więc wróciłam do domu normalnie tak jak już wcześniej wspominałam. Od razu poszłam spać i myślałam tyko o tym dniu, również o nauce którą trzeba poprawić. Nie mogę w kółko myśleć tylko o nim. Dom, szkoła, dom, szkoła. Jedynie w ferie trochę odpoczęłam. Kiedy mówię - " szkoła, dom " nie mam na myśli tego, że się w kółko uczyłam tylko, że miałam taki słaby kontakt z przyjaciółmi. Niby ma się tych przyjaciół, ale nigdy nie ma czasu. Bynajmniej u mnie tak jest. Więc muszę porządnie się brać za naukę. Od następnego półrocza liczę na znaczną poprawę.
Obudziłam się bardzo wcześnie, bo krótko po siódmej. Nic nie było planowane. Postanowiłam się ubrać i wyszłam na miasto na świeżą kawę. Po co tracić dzień - pomyślałam.
Więc poszłam do pobliskiej kawiarni i kupiłam sobie zwykłą kawę z mlekiem. Założyłam słuchawki na uszy i patrzałam w białe, bezchmurne niebo. Po chwili dostałam SMS'a od Zuzi, że przyjechała do Warszawy i pytała gdzie jestem. Odpisałam jej, że w kawiarni na Piłsudskiego. Ona się błyskawicznie tam zjawiła, nie wiem jakim cudem bo ona słabo zna Warszawę, ale jakoś dotarła.
Przywitała mnie całusem i zaczęła się tłumaczyć nie wiem po co.
- Jestem już, no trochę się pogubiłam.
- Um.. Nic się nie stało, siadaj. - kupiłam jej kawę.
- I co? Widziałaś się z Kubą?
- Tak.. - odpowiedziałam nieśmiało. Nawet dwa razy.
- I jak było? Opowiadaj!
- Zwyczajnie.. Bez szału - odpowiedziałam jak by mi nie zależało.
Myślałam o tym, czy aby to ma sens.
- Jak to?? - patrzyła się na mnie jak na głupka.
Przecież mówiłaś, że tak bardzo chcesz się z nim zobaczyć..
- No tak, ale nie wiem czy to wszystko ma sens.
- Co ma sens?
- No ja, on, my..
- Przecież Ty go kochasz idiotko.
- Idiotko. Dobrze powiedziane.
Pogadałyśmy jeszcze dłuższy czas streściłam jej oczywiście te dwa dni, bo by mi nie dała spokoju.
Szłyśmy przez główną aleję. Zuza nigdy go nie widziała. Ale kiedy tak szłyśmy przytulone delikatnie rozmawiając o Warszawie. Ujrzałam go siedzącego na ławce z słuchawkami w uszach i z kubkiem ze starbucks. Oczy mi się zaświeciły, chociaż na początku miałam wątpliwości czy to on. Zuzia gadała do mnie różne rzeczy, patrząc się prosto i wymachując rękami. A ja patrzyłam na niego z dala. Chyba mnie nie zauważył, ale nie powiedziałam mu nawet *cześć* ponieważ zaraz podszedł do niego jego przyjaciel. Ja go znałam odrobinę, ale nie lubiłam. Po prostu chamski typ i tyle. Więc odwróciłam wzrok i szłyśmy dalej. Z tego wszystkiego Zuza się potknęła i upadła na kolana, po chwili się zaczęła śmiać. Szybko pomogłam jej się podnieść. I śmiałam się z jej " nieszczęścia " Wtedy ich wzrok padł na nas. On automatycznie mnie rozpoznał i zarumieniony patrzył na mnie i na Zuzię. Ta kompletnie nie wiedziała na kogo ja patrzę i kazała mi iść dalej. Zanim mnie ogarnęła on lekko pomachał mi ręką a ja nie zdążyłam odmachać. Poczułam się źle kiedy już odchodziłyśmy a oni nadal patrzyli. To było żałosne. A do tego ja nie zareagowałam na jego powitanie.
- Zuza Ty coś brałaś?
- Nie!! Chodźmy lepiej na łyżwy, o.
----------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział dopiero się rozkręca, ale potem będzie lepiej mam już trochę zaplanowany
los Nikoli i przyjaciela Kuby, ale dowiecie się o tym potem. Czekam na komentarze. Może coś poprawić? Dzięki za każdą opinię.
----------------------------------------------------------------------------
Kolega Kuby ( Adam ) - 16 lat
Zuza - 15 lat
sobota, 27 grudnia 2014
Rozdział 2
Obudziła się i spojrzała na zegarek. - O równo 12.00 jak miło dzisiaj znowu kilka godzin zmarnowane na sen.. A może nie zmarnowane? - pomyślała. Usiadła i przetarła oczy patrząc w okno. Tego dnia było słonecznie. Nie miała zamiaru się podnosić tylko wzięła telefon. To już taki odruch. Dzień się zaczął nawet dobrze wszystko szło tak miło. Ten dzień po prostu należał do tych lepszych.
Zwyczajnie wstała, zjadła śniadanie potem umyła zęby i się umalowała. Lubiła ciemne kolory, ogólnie ubierała się w stylu grunge, ale nie tylko.
^ Tak się ubrała ^
Był to dosyć ciepły dzień więc ubrała się w to. Potem on jej napisał czy się chce spotkać. Ona się oczywiście zgodziła, mimo wczorajszego spotkania nadal bała się znowu spojrzeć w jego piękne oczy. A więc spotkali się na złotych tarasach. On podszedł do niej i ją przytulił. Ona poczuła się dziwnie i lekko nieśmiało, ale to w końcu był dobry dzień to nie było jak za pierwszym razem.
- Gdzie chcesz iść? - spytał ją z lekkim uśmiechem.
- W sumie nie wiem. Ty lepiej znasz okolice - odpowiedziała z zaciekawieniem.
- Chodźmy na zakupy! Zawsze to chcieliśmy zrobić razem.
- No dobrze - miała iskierki w oczach, ale odpowiedziała obojętnie.
- No to Zara?
- Zara.
Może wydawać się dziwne, że chłopak lubi chodzić na zakupy, ale on już taki jest. Ona kupiła sobie spodnie a on buty. Myślała o pieniądzach, ale akurat miała bo przed wyjazdem wzięła parę groszy do Warszawy. Było świetnie, cały czas się z siebie śmiali i potykali. Właśnie tak jakby się już wcześniej znali. No w sumie się znali, ale to co innego. Potem poszli do maka i robili głupie zdjęcia jedzenia i siebie. Nikola straciła poczucie czasu i miała kilka nieodebranych wiadomości od cioci.
Szybko zaczęła oddzwaniać.
- Halo ciocia?? Przepraszam, że nie odbierałam miałam wyciszony telefon.
- O to dobrze, a gdzie ty jesteś? Myślałam, że coś się stało..
- Nie wszystko jest w porządku. Jestem w centrum niedługo wrócę. Pa ciociu.
- Musisz już wracać? - spytał, patrząc na nią z kanapką w ręku.
- Niee.. Mogę jeszcze zostać, ale odprowadź mnie bo się boję.
- A mnie to kto odprowadzi? - chichotał. Okej chodźmy już bo się ściemnia.
- Kuba..
- Słucham?
- Złapiesz mnie za rękę bo mi zimno? - spytała nieśmiało.
- No.. Jasne! - powiedział uśmiechnięty.
No i wracali trzymając się za ręce. Tak właśnie miało być. Tak sobie to wyobrażałam *pomyślała*
+ zakupki hihi.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co myślicie o takim rozdziale? Nadaje się? Czy coś poprawić?
Dziękuje za wszelkie opinie :) Myśle, że dużo się wydarzyło w tym jednym dniu
jak na nowo poznanych ludzi. Prawie nowo..
Ps.
Nikola - 15 lat.
Kuba - 16 lat.
Julia - 14 lat.
I przepraszam, że taki krótki :(:(
I przepraszam, że taki krótki :(:(
Rozdział 1
Wreszcie się spotkali. Czekali na siebie pół roku. W Warszawie jego rodzinnym mieście, miłość z internetu okazała się prawdą ujrzał ją z iskierkami w oczach. W myślach miał wszystkie nieprzespane noce w których pisał z nią słodkie wiadomości. Byli inni zawsze pisali o czymś innym niż inni pisali o sobie o swoim życiu tak jakby się znali, planowali różne rzeczy razem, miłość kwitła tyle, że w internecie. Ona bardzo zawstydzona z telefonem przy twarzy patrzała na niego zarumieniona i zastygła w miejscu. W końcu on podszedł i nieśmiało powiedział "cześć" w niej palił się ogień wiedziała o czym z nim pisała a gdy go ujrzała nie potrafiła wypowiedzieć nawet jednego słowa. końcu się odważyła i mu odpowiedziała. Patrzyli na siebie jak na coś nowego jak na prezent oczekiwany od dawna. Zbliżał się już wieczór oni rozmawiali może nieśmiało, ale się do siebie uśmiechali. Ona została w Warszawie u cioci gościnnie na tydzień miała tam siostrę cioteczną z którą były dobre kontakty. On odprowadził ją do domu już oswojony z 'przyjaciółką'. Usłyszała od niego słodkie dobranoc. Odpowiedziała mu patrząc w oczy. Serce biło jej jak oszalałe, nie mogła uwierzyć w to, że to zrobiła zobaczyła go naprawdę, czuła jego słodki zapach i widziała jego niebieskie oczy. Wchodząc do domu nie było jeszcze nikogo, ale ona bardzo dobrze znała ten dom. Jej siostra Julia była akurat u koleżanki a ciocia jeszcze w pracy. Miała klucze, powiadomiła ciocie o tym, że już jest w domu. Usiadła spokojnie na kanapie i myślała o dzisiejszym dniu. Weszła do pokoju wyciągnęła ubrania i wzięła bieliznę bo miała zamiar iść pod prysznic. Włączyła muzykę. * Lana Del Rey - Video games * Poruszała ustami, znała wszystko na pamięć. Gorąca woda spłukiwana po twarzy była w tym momencie idealna. Ubrała się w piżamę i położyła patrząc w sufit jej siostra już wróciła roztrzepana. Przywitała się z nią radośnie i opowiadała jej rzeczy, które Nikole w ogóle nie interesowały. Ale słuchała.. W końcu zmużył ją sen, wzięła telefon i zaczęła przeglądać. Nagle przyszła wiadomość *hej* od NIEGO. Oczy jej się otworzyły szerzej. Zaczeli pisać. Oczywiście odważniej niż rozmawiali w 'realu'. Po krótkim czasie on spytał czy ma ochotę się spotkać. Zgodziła się. Oparła głowę w poduszkę i nie mogła zasnąć myśląc o NIM.
Wydaje sie być nieśmiała i milutka, ale taka nie jest. Tak naprawdę tylko przy nim to cicha myszka.
Nie raz miała myśli samobójcze. A co już nawet śmierć. Ale ona nie myślała o samo okaleczaniu i robieniu takich głupot to by było dziecinne - myślała. Ona chciała iść na całość jak już sie wali to wszystko więc co ja mam dłużej robić na tym świecie ? Ale on, on ją zawsze trzymał on się o nią bał, ale nie zależało mu na niej bardzo. Po prostu się o nią bał jak przyjaciel. Wiedział o niej prawie wszystko nie znając jej. Ale mimo to kochał ją.
----------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba taki wstęp? Pomysł jest moim zdaniem całkiem
dobry. Chciała bym znać wasze opinie.
Ciocia - Kasia
Siostra - Julia
Głowna bohaterka - Nikola.
ON - Kuba
-----------------------------------------------------------------------------
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)